Technik elektroradiologii zawód czy powołanie….

Kim tak naprawdę jest technik elektroradiologii we współczesnej hierarchii szpitalnej…tylko czy aż odpowiedzialnym za to jak będzie obrazowane nasze złamanie, itp. itd. Mało czasu i mało miejsca poświęca się tej zacnej profesji w dzisiejszych rozważaniach na temat służby zdrowia. Nieliczna grupa w porównaniu do lekarzy i pielęgniarek nie mająca siły przebicia, próbująca walczyć o idee i szacunek do zawodu technika elektroradiologii.

Baczny obserwator może zadać pytanie- dlaczego tak mało o zawodzie technika wie przeciętny Kowalski? Może dlatego, iż elektroradiolodzy dotąd nie wychodzili z zakładów radiologii/radioterapii, pokornie wykonując zawód w czterech ścianach pracowni diagnostycznych/terapeutycznych. Może dlatego, iż dopiero od niedawna technik elektroradiologii może kształcić się na studiach wyższych i tylko na niektórych uczelniach. Dotąd kształcenie odbywało się w szkołach policealnych lub studium medycznym.
Wyjście z cienia spowodowała przegrana już walka o pozostawienie 5-godzinnego czasu pracy, zamiast 7h 35 minut. Stawka dla pracowników nie ulegnie zmianom, tym samym powodując, iż nie będzie już tylu chętnych do pracy w wydłużonym czasie bez konsekwencji finansowych.



Oznacza to, iż w najbliższym czasie w zawodzie technika elektroradiologii pozostaną tylko najbardziej wytrwali lub Ci którym wiek nie pozwala na zmianę zawodu. Wszystko to spowoduje, iż praca technika stanie się powołaniem, misją do pomagania chorym, ponieważ czerpanie z niej korzyści finansowych będzie nierealne. Pytanie tylko, ilu pozostanie chętnych do tego rodzaju działań. Czy zastana sytuacja nie przestraszy młodych wyuczonych elektroradiologów, którzy pełni zapału rozpoczną poszukiwania pracy za granicą.

Czas pokaże, życie zweryfikuje.
Trwa ładowanie komentarzy...